Polski Hip Hop

12. Kali – Żegnaj (prod. MKL)

12. Kali – Żegnaj (prod. MKL)

Kup płytę na Ganjamafiashop.com:

Strona oficjalna: http://ganjamafia.com/
Sklep: http://ganjamafiashop.com/
Facebook: https://www.facebook.com/KaliGanjaMafia

Bądź na bieżąco, subskrybuj kanał YouTube: http://bit.ly/GanjaMafiaYT

Title: Żegnaj ;
Artist: Kali ;
Album: Gdy zgaśnie słońce ;
Producer: MKL ;
Lyrics: Kali ;
Label: Ganja Mafia Label ;

Odsłon:5768323 Like: 28807 Dislike: 589

Materiał Video Od: KaliGanjaMafia

kali,gdy,zgasnie,slonce,50/50,video,teledysk,rap,hip,hop,ganja,mafia,nox,outro,wybij,sie,tu,gdzie,zyjemy,haj,azymut,abolicja,pelnia,piekna,bestia,kon,trojanski,nowosc,zegnaj,czego,chce,nie,tylko,ty,wspolny,lot,pauza


Źródło materiału by KaliGanjaMafia
Data Utworzenia: 2012-05-30 14:33:05

Tags

Powiązane artykuły

30 Komentarze

  1. Dorastał jak zwykły chłopak chociaż w domu nie miał lekko
    Nie przelewał się dobrobyt, a butelka za butelką
    Z kluczem na szyi małolat śmigał po mleko
    Gdybał czy wrócą rodzice, przecież nie mają do czego.
    Zwinięty jak embrion, głodny czekał w pustym domu
    Chciał to powiedzieć komuś, ale zwierzał się ścianom z betonu
    Nie ma kto mu pomóc, ciągle pytał czemu on
    Prosił Boga jeśli tam jest, by dał mu zwykły dom.
    Nagle są, po trzech dniach klucze w zamku
    Zrywa się jak pies witając pana o poranku
    W progu dłoń na karku, ojciec nie wita go czule
    Matka ledwo idąc nie dostrzega go w ogóle.
    Pomyśl co on czuje ten mały, szczupły chłopak
    Nie smak czekolady, milion łez w jego oczach
    Brak miłości, brak szczęścia, brak sensu
    Dla niego zaszło słońce, świat zatrzymał się w miejscu.
    Mijają dni, ciągle zatopiony w mroku
    Jak statek na dnie zapominany rok po roku
    Noce i dnie ciągle sam ciągle z boku
    Nawet jego cień nie dotrzymywał mu kroku.
    Czekał na cud chodź umarła w nim nadzieja
    Czuł jedynie głód, on zamieszkał w jego trzewiach
    Nie ma piękna, brud we wszystkich jego odcieniach
    Czuł jedynie chłód, miał wrażenie że skamieniał.
    Znieczulony, opuszczony, zapomniany
    Jak artefakt gdzieś głęboko zakopany
    To prawda, to fakt "Jestem sam, gorzej być nie może" – 
    Powiedział do siebie w norze gdy zapragnął zmiany.
    Ostatkiem sił zdobył się na ten czyn
    Niech się rozpłynie przeszłość jak z papierosa dym
    Idź, nie wspominaj ze światem się pojednaj
    Zamknął za sobą drzwi, na kartce napisał "Mamo, tato, żegnaj"

    Gdy uwolnił się od piekła, braku domowego ciepła
    Na zimnej płycie dworca po jałmużnę co dzień klękał
    Już nie pamiętał co to znaczy być człowiekiem
    Sypiał razem ze szczurami naznaczony miejskim ściekiem.
    Z deszczu pod rynnę, ciągle ciułał się bez celu
    Ludzi wokół jak on wielu, "Szczęście, gdzie Cię szukać przyjacielu?"
    Mawiał do kota bez oka, z kulawą łapą
    Ogrzewali się nawzajem czekając w mrozie na lato.
    Gdy nadeszło Gestapo, na budynki spadły bomby
    Zamienił dziurawe palto na dwie kukurydzy kolby
    Poczuł, że koniec to już tylko kwestia dni
    Gdy płonęło miasto ludzie z krzykiem umierali w nim.
    Złapał za karabin, pogrzebał głęboko strach
    Zapłonęła w nim nadzieja, pogrzebie ją tylko piach
    Ku wolności lecą serie, niechaj mu sprzyja Bóg
    To Franek, waleczne serce – Niechaj przepadnie wróg!
    Armia Krajowa to upragniona rodzina
    Ta której nigdy nie miał, pośród partyzantów przyjaźń,
    Chodź wielu z nich padało jak kamień na szańcu,
    Odnalazł sens istnienia, dzielił go z życiem powstańców.
    Pewnego razu gdy batalion poszedł w ogień
    On walczył aż do końca choć kula zraniła nogę
    Na jego oczach konała jego rodzina
    Ich imiona na pomnikach, naród ich nie zapomina.
    Obudził się w pociągu, upchani po brzeg jak bydło
    Wagon towarowy, ludzie głodni każdy szlocha cicho
    Już wiedział co go czeka, nadzieja jak róża zwiędła
    To podróż w jedną stronę, w duchu wyszeptał do wolności "Żegnaj".

    Uwięziony przez istoty opętane przez szatana
    Znosił każdą torturę, cierpienia potworna skala
    Skóra i kości, oczy przesiąknięte bólem
    Nie błagał ich o łaskę gdy tatuowali numer.
    Śmierć zbierała chórem, ludobójstwa plony
    Synowie, ojcowie, córki, matki, żony
    Kiedyś zapytał jej kiedy po niego przyjdzie
    Ona odpowiedziała gdy czas na ciebie nadejdzie.
    Przez to słyszał chóry, śpiew, demonów armia
    Kościotrupa postury leżał we własnych fekaliach
    Nie on jedyny upodlony w roli chwastu
    Nie on jedyny był ofiarą holokaustu.
    Nie kilkunastu, nie kilkudziesięciu
    Nie kilkuset, lecz całe miliony
    Niepochowanych, zakatowanych
    Zamordowanych przez hitlerowców szpony.
    Gdy skończyła się wojna i oswobodzono Auschwitz
    Uwolnił się od kata, bata, niewolniczej pracy.
    Miał szczęście był mocniejszy niż sądził
    Lecz pobratymców los, ich uwolnił przez komin.
    Już nie mógł patrzeć na ten świat tak jak przedtem
    Zahartowany jak metal stał się kamieniem
    I już nic nigdy nie było normalne
    Bo coś w nim umarło i odeszło już na stałe.
    Postanowił szukać dalej, szukać dalej szczęścia,
    Popędził ile sił do granicznego przejścia
    Gdy stał po tamtej stronie za rogatką kolebka
    Nie popatrzył za siebie, w duchu wyszeptał: "Polsko, żegnaj"…

    AUTOR TEKSTU: Kali

    DODANE PRZEZ: doma1234

    Zgłoś nadużycie

  2. Niech któryś z dzisiejszych miszczów w tych swoich pseudo eksplikacjach napisze chociaż JEDNĄ taką zwrotkę – to jest prawdziwy RAP, poezja.

  3. Niech mi ktoś, proszę, wyjaśni zakończenie, bo mam wewnętrzny konflikt… Piosenka chwytająca za serce, ale dlaczego na końcu 'żegnaj Polsko'? Mam nadzieję, że źle je zrozumiałam…

  4. Zaraz 7 lat mija tylko 5,7 milionów wyświetleń.
    Jakis kurwa Popek tydzien i 17 milionów wyświetleń za śpiewanie o chlaniu ćpaniu ruchaniu.

    Ja sie pytam: dlaczego kurwa?

  5. Zegbaj hest pieknym kawalekiem lecz slowa ktore sa silniesze to na wieki a ha wuem o czym pisze wiec pamietam i pamietac bede i ti co wam powiem tylko ti pokuj milosc i radosc blezz

  6. Kto powraca w Marcu 2019. Piękny kawałek, pod koniec ten beat z dodaniem tej ( chyba ) gitary elektrycznej takiego klimatu dodawał temu tekstu, że aż łza się w oku kręci. <3

Back to top button
Close

Adblock Detected

Please consider supporting us by disabling your ad blocker